Get Adobe Flash player

 

                                                                 

  
  Get Adobe Flash player

    

 
   

kandydacji

  
piątek, 01 marzec 2013 11:37

Bimber, samogon, rakija, moon whisky…

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(19 głosów)
Bimber, samogon, rakija, moon whisky… stock.xchng

Latem odwiedziłem Bułgarię. W niewielkiej wsi 20 kilometrów przed Warną w miejscowej knajpce poczęstowano nas pyszną rakiją. Wyraziłem chęć kupna większej ilości tego winogronowego trunku.
- Mam tylko dziesięć litrów – tłumaczył się gospodarz. – Dopiero jutro wyprodukuję więcej.
Była to bowiem rakija swojej roboty. Bułgarski odpowiednik naszego bimbru, rosyjskiego samogonczika czy dawnej moon whisky z amerykańskiego stanu Tennesee.
W USA farmerskie i rzemieślnicze wytwórnie mocnych alkoholi funkcjonują zupełnie legalnie. Podobnie jak w Kalifornii, Ohio, Washingtonie i paru innych. Bułgarzy pędzą domową rakiję od zawsze. W 1964 roku Todor Żiwkow /taki bułgarski Stalin/ zakazał produkcji. Po trzech dniach zakaz cofnięto. Bułgarzy stwierdzili krótko; za duża u nas bieda, bez rakiji żyć się nie da. Oceanu wyprodukowanego w Rosji samogonu nikt nie zmierzył. Według ich przysłowia byłoby go jeszcze więcej tylko ogórcow nie chwatajet /brakuje ogórków na zakąskę/.
Jak jest w Polsce? Też nikt tego procederu nie zmierzył. Ale swój oceanik też mamy. Dorobiliśmy się różnych szkół pędzenia. Podobno najlepszy jest bimber z Podlasia. Białowieska miodunka /inaczej bukwica/, bagienny jęczmienny, leśny buksztelski czy gródecki mundurowy. Lubelacy chwalą się swoim biłgorajskim na chmielakach. W Bieszczadach piłem caryńską cerkiewną na 66 procent. O góralskich śliwowicach nie wspominając.
Podobno jakaś mała partia chce ten proceder uczynić legalnym. Z moich zakrapianych ankiet z producentami wynika, że oni tej legalizacji chcą nie za bardzo. Oto głos szanowanego bimbrarza z biebrzańskich mokradeł:
- Panie, co mi z tego przyjdzie? Przyjadą urzędniki i każą akcyzę płacić. Jeszcze Bruksela swoje dołoży i nie wyjdę na swoje. A jak pędzisz dobrą gorzałę to co masz się bać. I wójt weźmie, i komendant. Ksiądz proboszcz nie pogardzi. Panu też pięciolitrowy baniaczek nakapałem...
Bo bimberek trzeba oszczędnie kapać a nie lać hektolitrami.
Po degustacji stwierdziłem, że ten głos to święta prawda. I zapraszam... Nie powiem gdzie bo to nielegalne.
Wasz Johny Wędrowniczek

Czytany 1591 razy
Zaloguj się, by skomentować

Miejsca do odchamienia

Facebook

Dołącz do nas

Warto zobaczyć

Google Plus

Śledź nas na G+

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dodatkowe informacje znajduja sie tutaj.

EU Cookie Directive Module Information